mieszczak.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
mieszczak.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - mieszczak.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

Straconka moja miłość

  
UŚmiechZobaczyłem dzisiaj zdjęcie kościola w Straconce w nowej odsłonie na portalu Facebook. Umieściłem pod nim komentarz z fragmentem powieści Rozplatając warkocz papuszy. Zaprezentuję go także tutaj.UŚmiech
"Chłopaki zapakowali mnie do środka i ruszyliśmy ulicami Bielska. Godziny szczytu dawały o sobie znać, wyraźnie ograniczając możliwości szybkiego przemieszczenia się w rejon ulicy Górskiej i Straconki. Koło stacji paliwowej skręcili w lewo i moim oczom ukazała się ulica, której istnienie zawsze przyprawiało mnie o dreszcz emocji. Przemierzałem ją setki razy autobusem, pieszo, na rowerze. „Pamiętam, jak powstawała, jak młode nasadzone drzewa zostały połamane przez wandali aż do samych Leszczyn, a pięknie ciągnący się Potok Straconka został zamknięty w kamienne mury niczym złoczyńca". - Bulwary zmieniły się nie do poznania, aczkolwiek gdzieś tam w umyśle miałem zapisany obraz z mojej młodości. Serce biło mi mocno. Pokasływałem, a łzy napływały mi do oczu. Ambulans mknął i mijał rejon Partyzanta. Usłyszałem w podświadomości głos konduktorki ogłaszającej pasażerom ten przystanek. W mojej wyobraźni jej postać siedziała w obudowanym kokpicie, do którego tłoczyli się ludzie, chcąc kupić bilet. Zastanawiałem się, kiedy ten czas minął. Przy piekarni chłopcy zwolnili, jadąc za nauką jazdy. Potem stara kapliczka w stylu późnobarokowym z 1830 roku. Powstała na szlaku wiodącym do Lipnika. Kilka metrów dalej, po lewej stronie, stał jeszcze domek mojego pradziadka, Jana Chrobaka, do którego często wędrowałem po mleko kamieńcami. Wreszcie kościółek, kiedyś maleńki jednonawowy. Czytałem kronikę jego powstania, tutaj zostałem przyniesiony i ochrzczony... Jak bardzo dawno temu, nie wiedziałem. Dawno... Za młodu był wyjątkowo monumentalny, cichy, pełen modlitwy. Półmrok stworzony przez otaczające go drzewa uspokajał mniei tworzył prawdziwą bliskość z Bogiem. Biegałem na majówki, nabożeństwaczerwcowe. Klimat ten trwał we mnie do dzisiaj. Spoglądałemna rzeźbę Madonny z Dzieciątkiem, nie wiedząc, że pochodziłaz XV-XVI wieku, że była cennym dziełem przekazanym z przeszłościw moją rzeczywistość. „Co ja przekażę moim następcom?". Oto
jechałem z moimi wnukami, jakby na ostatnią wycieczkę mieszczącąsię w planach, które się dopełniały we mnie i na moich oczach."UŚmiech
2020-10-27 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Czy wiesz, że w latach 1960-tych w ❤️ Straconce (dzisiaj dzielnica Bielska, dawniej wieś)❤️ przez pewien czas było obozowisko Cyganów, znajdowało się tuż naprzeciw przedszkola, po drugiej stronie potoku? Czy znasz historię zagubionej cygańskiej lalki? Jeśli chcesz ją poznać, przeczytaj i poznaj tę historię. 🙂📖📕19 lutego 2020 roku odbyła się premiera mojej kolejnej powieści noszącej tytuł: Rozplatając warkocz papuszy🙂👍Patronat medialny: Kronika Beskidzka, Beskidzka24.pl
📚📗🙂Czyli od poety do prozaika, po drodze: ślusarz, referent, mistrz, pomocnik murarza, monter, elektryk, mechanik i magazynier, w sumie 41 lat pracy😂😍👉💪👈☝️🤞👌👣✍

Książka

Zapraszam do obejrzenia trailera powieśći na YouTube:

https://youtu.be/Ei7XEvlD3zE

2020-10-20 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

📖📕🙂W 2015 roku ukazała się moja powieść pt. Noc jest dniem. Znaczna część akcji toczy w pociągu na trasie Bielsko-Biała Północ - Łodygowice Górne, ale także w Żywcu i na ulicach Bielska. Fot. Narodowy Instytut Dziedzictwa
W 1855 r. znajdujące się wówczas w granicach Austrii Bielsko otrzymało połączenie z linią Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda, łączącej Wiedeń i Lwów. Pierwszy gmach dworcowy, zlokalizowany na pd. od obecnego, oddano do użytku w 1860 r. Po skomunikowania miasta w 1888 r. z linią Kolei Miast Śląskich i Galicyjskich, tzw. Kojetiną łączącą Morawy z Zebrzydowicam. Na tym dworcu umieściłem także akcje mojej powieści.
Motto powieści:
❤️Nie każdy, którego oczy są zamknięte, śni.
I nie każdy z otwartymi oczami może widzieć.❤️
Fragment powieści Noc jest dniem:
- Szkoda, że nie możesz zobaczyć dworca w Bielsku, jaki jest piękny - zacząłem, otwierając parasol.
- Słyszałam, że po remoncie odzyskał swoją dawną świetność. Pamiętam tylko jego żółte mury za czasów, kiedy chodziłam do szkoły.
- Chodziłaś do szkoły w Bielsku? - zapytałem zaskoczony.
- A tak, chodziłam do Liceum Plastycznego. Mogę chwycić cię pod pachę? - zapytała, jakby trochę niepewnie, z lekkim zażenowaniem.
Pomyślałem, że to przecież nie nowość, pewnie często korzysta z takiej formy pomocy, nie tylko na spacerze z nieznajomym.
- Oczywiście - stwierdziłem. - Tak będzie nawet lepiej. Będę miał cię pod kontrolą przez całą drogę. Pójdziemy pomału i ostrożnie - zapewniłem. - To mój pierwszy raz.
- Nie krępujesz się? A jak cię ktoś znajomy zobaczy, jak idziesz z kobietą pod rękę?
- To mnie zobaczy i już. Masz laskę w prawej ręce, więc na pewno nie pomyśli nic złego ani nie będzie miał skojarzeń, że tak powiem, niemoralnych.
- No tak, uspokoiłeś mnie, już się nie martwię, co inni pomyślą o tobie. Teraz bądź moimi oczyma. Ja będę blisko ciebie. Na pewno mnie czujesz.
- O tak, czuję cię doskonale - zapewniłem ją i ruszyliśmy w stronę pomieszczenia z kasami, przez które można wyjść na splot ulic 3 Maja, Warszawskiej i Piastowskiej.
- Dworzec wykonany jest z pięknej wypalanej cegły - zacząłem opisywać jej obrazy, które wyłaniały się przede mną.
- Tak właśnie, proszę, bądź moimi oczyma - powtórzyła wcześniejsze swoje słowa.
Była wyjątkowo piękną kobietą i spacer z nią wydawał mi się bardzo przyjemny. Czułem, jak zacieśnia uchwyt swojej lewej ręki na moim ramieniu, tworząc ze mną jakby całość. Taka jedność gdzieś wewnętrznie rozgrzewała moją świadomość.
- Piękne nowe okna dodają uroku ceglanej ścianie - zacząłem mój nieporadny opis. - Budynek został, o ile pamiętam, zaprojektowany przez Karola Schulza.
- Dobrze pamiętasz - przerwała mi. - Rysowałam go kiedyś, ale chcę posłuchać, jak ty o nim opowiadasz. Proszę, mów dalej, nie będę przeszkadzać.
- Dobrze. Powstał w rekordowym czasie, w ciągu 140 dni roboczych, wybudowany przez Karola Korna w 1889 roku. Pamiętam to dlatego, że w tym roku urodziła się moja prababcia Stefania Chrobak z domu Straub. Ale dlaczego ci o tym mówię?
- Chcesz, abym wiedziała, i tyle - skwitowała moje pytanie.
Po jej odpowiedzi drzwi do sali dworcowej samoczynnie otworzyły się i oboje znaleźliśmy się we wnętrzu dworca. Kiedy doszliśmy do jego centralnej części, zatrzymałem się, i podnosząc głowę do góry, ciągnąłem moje opowiadanie dalej.
- Tego nie mogłaś widzieć. Nad nami jest przepiękny sufit. W czasie remontu odkryto tutaj freski w stylu pompejańskim. Są po prostu cudowne. Wiesz, co jest ciekawostką?
- Nie
- Herb Bielska. Nie wiem, skąd się to wzięło, ale zostały
pomylone tła pól. Tyle ciekawostek, o których z pewnością nie wiedziałaś. Ale jak może się orientujesz, czas przejazdu na przykład do Czechowic nie zmienił się od stu lat i wynosi prawie osiemnaście minut.
- Niestety, w tym względzie utknęliśmy w miejscu. Sporo czasu tracę na dojazdy z Żywca do Pszczyny i z powrotem. Idziemy dalej? W takim tempie nie zdążymy wypić kawy - rzekła z lekkim niepokojem w głosie.
- Miałem być twoimi oczyma - zaprotestowałem bez nacisku.
- Cieszę się, że nimi jesteś - przytuliła się bardziej, tak blisko, że na nowo poczułem zapach jej perfum.
- Dobrze, wychodzimy już na zewnątrz. Wiesz, ile ma długości tunel, przez który codziennie jeździmy?
- Ile? - zapytała krótko.
- Dwieście sześćdziesiąt osiem metrów i został wykonany z naturalnego kamienia wydobytego z kamieniołomu znajdującego się w mojej rodzinnej wiosce, Straconce.
- Wiedziałeś, że dzisiaj pociąg będzie miał spóźnienie i pójdziemy na spacer? Przygotowałeś się specjalnie?
Zacząłem się śmiać. Zresztą Marta też parsknęła śmiechem, tak miło i ciepło w moim odczuciu.
- Coś ty, gdybym wiedział, przygotowałbym się lepiej.
Na zewnątrz padał deszcz. Otworzyłem parasol i ruszyliśmy w stronę podziemnego przejścia. Starałem się omijać kałuże, sam wchodząc czasem w ich środek, aby Marta mogła przejść suchą nogą. Z tego omijania po chwili miałem już mokro w butach, ale temperatura przekraczała dwadzieścia stopni i nie sprawiało to żadnego problemu. Ot, taki mały letni prysznic, chociaż to już wrzesień.
- Po lewej stronie mamy szereg małych kiosków z ubraniami, a po prawej, jak się orientujesz, biegnie ulica 3 Maja. Zaraz dojdziemy do przejścia podziemnego i z pewnością po drugiej stronie znajdziemy jakiś lokal. Jak ci się idzie ze mną? - zapytałem ciekawy, spoglądając na moją partnerkę w nieplanowanym spacerze.
- Jesteś świetnym przewodnikiem - oznajmiła z uśmiechem.
- Tylko przewodnikiem? - zapytałem z nutą rozczarowania w głosie.

dworzec

s

2020-10-18 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

19 lutego 2020 roku ukazała się moja trzecia powieść pt. Rozplatając warkocz papuszy. Powieść dostępna jest w wersji papierowej i cyfrowej. Zapraszam do lektury.

Tytuł: Rozplatając warkocz papuszy
Autor: Leszek Mieszczak
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 19.02.2020
Liczba stron: 254


Koleje życia.

"Rozplatając warkocz papuszy" to pełna blasków i cieni opowieść o kolejach ludzkiego życia. Centralną rolę w tej historii odgrywa Bronisław Chrobak i jego znalezisko z czasów dzieciństwa. Znaleziskiem tym jest tytułowa papusza - cygańska, porzucona lalka, którą młody Bronek znajduje przypadkiem i stara się w efekcie odnaleźć jej właściciela. Szmaciana laleczka w przedziwny sposób wpływa na jego losy, które jak w soczewce skupiają prawie wszystkie możliwe wzloty i upadki ludzkiego żywota.

Lwia część tej historii rozgrywa się w Bielsku-Białej i jego okolicach. Młody Bronisław idzie do szkoły podstawowej. Pewnego dnia w miejscu opuszczonym dzień wcześniej przez cygański tabor znajduje on porzuconą szmacianą lalkę z zawieszonym na szyi wisiorkiem. Znalezisko dość intrygujące, jednak prosta logika nakazuje Bronkowi przypuszczać, że zgubiło je po prostu jakieś dziecko. Cygańskie lalki to nie jest jednak zwyczajna rzecz. A i sam Bronek nie jest takim całkiem zwyczajnym chłopcem. Dziwna lalka wydatnie to udowodni, przyczyni się ona bowiem do niecodziennych odkryć poczynionych wkrótce przez głównego bohatera.
Powieść potrafi złapać za serce, a przy okazji autentycznie zaciekawić. Skupiają się w niej bowiem różnorakie scenariusze ludzkiego życia, różne koleje ludzkiej wędrówki po tym ziemskim padole - a każdy z nich pełen jest chwil radości i smutku. Oraz zadumy, która zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.

W sumie ta zaduma towarzyszy nam od samego początku, Bronisława poznajemy bowiem w okresie jego starości, którą spędza on w hospicjum. Refleksyjny nastrój potęgują jego wspomnienia, rozważania o kolejach jego losów, a do nostalgii skłania dodatkowo urządzona Bronisławowi przez jego wnuków przejażdżka ulicami Bielska-Białej.

Warto przy okazji książki wspomnieć o bardzo ważnej dla fabuły cygańskiej laleczce. Wplecenie jej w opowieść o kolejach ludzkiego losu w bardzo ciekawy sposób wprowadza do fabuły element iście tajemniczy, trącący nieco mistycyzmem - taki prawdziwie cygański :) Jak nieraz mogliśmy usłyszeć w znanej piosence: "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma"... Ale dzięki tej książce być może odkryjemy co nieco ich tajemnic ;)
Autor: Northman o 19:55
https://cosnapolce.blogspot.com/2020/09/rozplatajac-warkocz-papuszy-leszek.html?fbclid=IwAR33lwIzs8gSyQoeii-6-LNd75xYQ5ChsgFuw-HWKPZyKZuvko90WKIxGUs

Rozplatając warkocz papuszy

Rozplatając  warkocz papuszy

2020-10-15 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Zapraszam

Wsparcie projektu może okazać się nietuzinkowym prezentem na różne okoliczności!!! Zamiast kwiatów, alkoholu, czekoladek - książka
O czym jest powieść?
Wielowątkowa powieść Rozplatając warkocz papuszy to historia życia człowieka praktycznie od samego początku. Akcja rozpoczyna się w Hospicjum w Bielsku-Białej, Bronisław główny bohater jest nieuleczalnie chory, po przewiezieniu ze szpitala zanurza się w refleksjach nad swoim życiu. Wspomina swoją młodość, kiedy był małym chłopcem mieszkającym we wsi Straconka. Wraca do historii z zagubioną lalką małej cyganki (papuszą w języku Romów) . Znalazł ją w miejscu po byłym romskim obozowisku, które stacjonowało w Straconce na wprost przedszkola, do którego uczęszczał i postanawia odnaleźć za wszelką cenę jej właścicielkę. Poszukiwania przeplatają się przez całe jego życie i implikują na wszystkie jego wymiary, wkraczając w niespodziewanych momentach w oś trwającego czasu. W pewnym momencie akcja przenosi się w czasy okupacji. Halina i Stanisław to młoda para Polaków żyjących w okupowanym Bielsku. Ona uwikłana w ruchu oporu. W jakiś sposób losy tych dwoje wiążą się z bohaterem. Główny nurt powieści wraca do współczesności, w której bohater odgrywa najważniejszą rolę, rolę swojego jednego życia. Jak zwykle w ludzki los wplata się miłość, główny motor istnienia rodzaju ludzkiego. Czy jednak istnieje jedno życie? Na to pytanie bohater szukał odpowiedzi do ostatnich dni. Czy ją odnalazł? Jeśli odnalazł, czy w nią uwierzył?

https://polakpotrafi.pl/projekt/rozplatajac-warkocz-papuszy

2019-06-02 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:




Archiwum:


2020
» październik (4)

2019
» czerwiec (1)

2017
» styczeń (1)

2016
» listopad (3)
» październik (6)
» wrzesień (9)
» sierpień (5)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» luty (3)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (8)
» listopad (6)
» październik (4)
» sierpień (4)
» lipiec (3)
» czerwiec (11)
» maj (20)
» kwiecień (3)
» marzec (22)
» luty (5)
» styczeń (5)

2014
» grudzień (13)
» listopad (18)
» październik (25)
» wrzesień (28)
» sierpień (24)
» lipiec (2)
» czerwiec (13)
» maj (36)
» kwiecień (4)
» styczeń (12)

2013
» grudzień (30)
» listopad (33)
» październik (13)

Ostatnie komentarze


[Leszek_Bronislaw]
Aktualnie kończę spisywać moje przeżycia z EDK 2015
[gość55]
Proszę o aktualny utwór o Bronisławie,coś o szczytach ,słoneczku ,pustym autobusie itp.
[gość55]
A Dzień Świstaka pozostał bez poezji,

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 262747
Newsów: 388
Komentarzy: 47
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
W DRODZE DO SŁOWA, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała